poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wiosna :)

    Bardzo lubię wiosnę, pewnie jak większość z was :) Jestem zdecydowanie ciepłolubna i uzależniona od słońca. Po długich miesiącach zimy zawsze jestem totalnie rozbita i o krok od depresji.
   Zawsze uważałam, że urodziłam się  w niewłaściwym miejscu bo totalnie nie odnajduję się w naszym klimacie. Złota Polska Jesień - jasne - uwielbiam, ale deszczowe, pochmurne i krótkie dni już niekoniecznie. Zima? Dwa tygodnie we Włoskich Alpach szalejąc na desce - z przyjemnością - ale pobudka w totalnych ciemnościach, odśnieżanie samochodu już niekoniecznie. Wiosna natomiast jak najbardziej, coraz dłuższe dni, wszechobecna zieleń, kwitnące kwiaty, drzewa i ten zapach...Też to czujecie?? Zapach przyrody budzącej się do życia niesiony rześkim jeszcze wiosennym wiaterkiem to jest to.
    Uwielbiam zapachy i bardzo intensywnie je wyczuwam (co pewnie wiąże się z moim nie małym nosem niestety :))
    Tutaj gdzie mieszkam aktualnie jeszcze bardziej tęsknię za wiosną niż we Wrocławiu.
Powodów jest kilka i są to sprawy, o których wcale nie myślałam przeprowadzając się. Jednak rzeczywistość niemile mnie zaskoczyła. Po pierwsze sezon grzewczy tutaj to koszmar!!! Są dni kiedy lepiej nie wychodzić z mieszkania bo zapach wydobywający się z kominów domków jednorodzinnych dosłownie powala. I nie jest to zapach palonego węgla...Co krok rozwieszone są plakaty mówiące "KOCHASZ DZIECI NIE PAL ŚMIECI", ale przeżyłam tu już trzeci sezon grzewczy i uwierzcie mi, nikt nie reaguje :(
Jest jeszcze po drugie, po trzecie itd., ale to może innym razem...
   Żeby zakończyć ten post optymistycznie "wrzucam" kilka zdjęć z naszego wiosennego spaceru po Parku Repeckim. Tak, TG też mają pięknie miejsca, nie tylko Wrocław :)











 

poniedziałek, 10 marca 2014

Moje miejsce na ziemi...

Trochę mnie nie było, ale wybaczcie :) praca, studia podyplomowe i absorbująca dwuletnia córeczka sprawiają, że zwyczajnie brak mi czasu na częste wpisy.
   Dziś chciałabym poruszyć temat, który dla mnie okazał się bardzo ważny całkiem niedawno. Poczucie bycia "u siebie", ale nie w sensie własnego mieszkania, ale przynależności do kraju, miasta, dzielnicy...Znacie to uczucie? Ja niestety od prawie trzech lat, odkąd się przeprowadziłam czuję, że nie jestem "u siebie"...
W moim życiu to już druga zmiana miejsca zamieszkania, pierwszy raz wyprowadzałam się z rodzinnego miasteczka na Śląsku na studia do Wrocławia. Tamtą przeprowadzkę wspominam bardzo pozytywnie. Miałam poczucie, że zaczynam dorosłe życie, sama, we własnym (wynajmowanym oczywiście :)) mieszkanku. Poczułam się wolna i niezależna a Wrocław pokochałam od pierwszego wejrzenia i jestem tej miłości wierna. We Wrocławiu poznałam męża, we Wrocławiu urodziła się nasza córeczka... Życie jednak tak się potoczyło, że ze względów zawodowych od trzech lat mieszkamy 200 km od Wrocławia a ja wciąż tęsknie za "swoimi" knajpkami, ścieżkami spacerowymi, za moim ukochanym Parkiem Szczytnickim i atmosferą tego miasta. Ostatecznie mieszkałam tam dwanaście lat więc można się przyzwyczaić :)
A jakie są wasze doświadczenia? Czy przeprowadzki są dla Was przygodą czy utratą poczucia przynależności?
   Ponieważ blog miał być głównie wnętrzarski :), na zakończenie kilka wiosennych fotek z naszego mieszkania.



                                                                          

piątek, 20 września 2013

Mój pierwszy post będzie wspomnieniem lata, które niestety skończyło się chyba na dobre. Oczywiście jesień ma swój niezaprzeczalny urok, ale myśl o zbliżających się mrozach, chlapie i odśnieżaniu samochodu przeraża :(  Dlatego na poprawę humoru jeszcze trochę lata...